Wycieczka do Lubogoszczy

Po słonecznych wrześniowych dniach październik przywitał nas jesienną aurą i prawdziwą ulewą. I to akurat, gdy my zaplanowaliśmy dwa dni w górach. Niestety (albo na szczęście) nie wszystko zależy od nas i naszego planu.

Pogoda zatem nie dopisała, ale za to humory owszem. Skoro nie towarzyszyło nam słońce, wyruszyliśmy jedynie z uśmiechem i płaszczami przeciwdeszczowymi. Niezwykle kolorowo prezentowała się cała nasza grupa na szlaku do schroniska i podczas zdobywania szczytu Lubogoszcz (968 m n.p.m.). Deszcz i błoto potraktowaliśmy jak wyzwanie, z którym doskonale sobie poradziliśmy. Nikt nie marudził, a najwytrwalsi okazali się trzecioklasiści, którzy, mimo złych warunków pogodowych, zadowoleni zdobyli szczyt jako jedni z pierwszych.

Do bazy wróciliśmy zmęczeni i przemoczeni, ale okazało się, że ciepła herbata niezwykle szybko pomaga odzyskać stracone siły. Po kolacji i wieczornym pieczeniu kiełbasek (z przyczyn klimatycznych odbyło się to przy kominku na świetlicy) okazało się, że to jeszcze nie koniec wyzwań. Najwytrwalsi i najbardziej żądni wrażeń mogli wziąć udział w nocnej grze terenowej. Zadaniem uczniów, losowo podzielonych na grupy, było w jak najkrótszym czasie udzielić odpowiedzi na pytania dotyczące Bazy Lubogoszcz. Aby zdobyć potrzebne informacje, musieli oni z latarkami wyruszyć w teren i tam wykazać się spostrzegawczością oraz dobrą kondycją. Deszcz może tego nie ułatwiał, ale nikt nie narzekał. Wszyscy bardzo energicznie przystąpili do realizacji zadania, a spośród sześciu drużyn udało się wyłonić najlepszą w składzie: Daria Lach, Emilia Włodarczyk, Piotr Balicki, Filip Jachimczak i Nikodem Jachimczak. Serdecznie gratulujemy zwycięstwa!

Drugi dzień był również pełen wrażeń. Tuż po śniadaniu czekały na nas zajęcia z metaloplastyki. Każdy z uczestników mógł samodzielnie wykonać metalowy świecznik oraz zabawkę logiczną, której rozwiązanie wzbudziło potem wiele emocji. Okazało się, że, obok zdobywania szczytu, to właśnie te zajęcia sprawiły trzecioklasistom najwięcej frajdy. Jednak niemniej interesująca okazała się późniejsza prelekcja na temat strojów ludowych i mody góralskiej na przestrzeni wieków. Prezentacja garderoby połączona była z opowieściami o właścicielach poszczególnych strojów i ich niezwykłych losach. Największą atrakcją okazały się korale – nie tylko ze względu na swoją krwawą historię, ale wagę. Dziewczyny jednogłośnie stwierdziły, że moda jednak wymaga poświęceń. Na koniec dowiedzieliśmy się, jak bezpiecznie przygotować się do wyprawy w góry. Tę wiedzę na pewno wykorzystamy podczas następnej wycieczki, bo taka już nam chodzi po głowie…

Dodaj komentarz