Ichi, Ni, San – czyli lekcja karate na WF-ie

Pod koniec listopada klasy III,IV,V i VI miały bardzo nietypową lekcję WF-u. Prowadziła ją nasza koleżanka Anna Dziedzic. Jak się później okazało, świetna zawodniczka karate tradycyjnego. Kto by pomyślał, że taka cicha i skryta dziewczynka potrafi tak głośno krzyczeć?!

Po kilku ćwiczeniach koleżanka pokazała nam, w co można się bawić na jej zajęciach. Małe zapasy były tylko jedną zabawą z wielu innych. Nie obyło się bez śmiechu. Wszyscy świetnie się bawili. Nasza rówieśniczka pokazała nam również, jakie umiejętności wymagane są dla posiadaczy żółtego, pomarańczowego oraz zielonego pasa w tej dyscyplinie sportu. Patrzyliśmy z uwagą, ale nikomu nie udało się powtórzyć wymaganych ustawień i ruchów ramion oraz nóg.

Mimo że Ania bardzo cicho mówi, to nic nie przeszkadzało jej w poczuciu się nauczycielem. Wszyscy byli tak zainteresowani zajęciami, że aż zapomnieli o wygłupach na lekcji. Jednym z najtrudniejszych zadań do wykonania okazało się zapozowanie do zdjęcia. Nasza nowa nauczycielka miała nie lada wyczyn do wykonania. Musiała ustawić nas w pozycjach karate, a my musieliśmy w nich wytrzymać, dopóki pan Gniewomir nie zrobił nam całej sesji zdjęciowej.

Na koniec lekcji otrzymaliśmy od Ani instrukcję. Sport walki, jakim trudzi się nasza koleżanka służy tylko i wyłącznie do wszechstronnego rozwoju fizycznego i umysłowego. Służy do osiągania wyników i sukcesów na macie, pokazach i zawodach. Służy do samoobrony. Tradycja karate zabrania stosowania nabytych umiejętności do zrobienia komuś krzywdy.

Melania Cencora, klasa VI

Dodaj komentarz